kilka niezgrabnych rozważań na ten i ów temat - czyli figa z makiem :P

2005-10-23 21:49:04

Z nadwrażliwością jest trudno żyć. Nie da się z niej także "wyleczyć". Można z niej mieć jednak pewien pożytek, ale przed tem trzeba się wiele nauczyć...
Ponoć osoby, któe cechuje nadwrażliwość, widzą i słyszą więcej.
Ludzi często wkurza, gdy zwracam im uwagę na "ten ton", lub "to spojrzenie". Zawsze wtedy słysze, że jestem właśnie przewrażliwona. Może jest tak, że oni faktycznie nie zdają sobie sprawy z tego, co naprawdę czują. Ale człowiek to nie tylko słowa - pomiędzy wierszami jest ukryte o wiele więcej, trzeba umieć to jedynie uchwycić.
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że tak łatwo się zdradzają. Więcej - często nawet nie wiedzą, że swoim słowami przeczą swoim prawdziwym intecjom. Wspominał o tym Freud i inni psychoanalitycy. No, ale wśród nas jest wielu przeciwników tej teorii, negujących istnienie takiego tworu jakim jest podświadomość. Ale ja wierze w podświadomość. Owszem wg mnie w tej koncepcji jest wiele niedomówień, a także naiwnych stwierdzeń, ale co do sedna sprawy się zgadzam...
Ale zboczyłam z tematu:)
W początkowej bowiem fazie mojego bazgrolenia, miałam zupełnie inny zamysł :)
Chciałam napisać o tym, że moja nadwrażliwość bardzo mi w życiu przeszkadza. Nie umiem z niej odpowiednio czerpać - tak, aby odnosić z niej pewne korzyści dla siebie.
Czasem wychodzę z założenia, że lepiej być głuchym i ślepym, nie wszystko wiedzieć, życ w pewnym zakłamaniu wręcz.
Przynajmniej człowiek jest wtedy szcześliwy - pozornie. Ale dla niego to bez różnicy, bo choć żyje w zakłamaniu, to o tym nie wiem. Reasumując, jemu samemu wychodzi to na plus. I wszystkim wokół też.
Ale życie takie, to z 2 strony nie życie, jeno kiepska, naiwna sztuka...
No i koło się zamyka.
Wychodzi na to, że nadwrażliwość - owszem tak, ale pod warunkiem, że wie się, co z nią robić...a do tego trzeba czasu i duuuuuuuuuuużo doświadczenia (a o jakim tu doświadczeniu mówić, mając zaledwie 20 lat na karku ;>)

skomentuj (0)
Strona główna